Boo Tu.

o Botu. Takiej.
Archiwum
Luty 2007
Marzec 2007
Kwiecień 2007
Maj 2007
Czerwiec 2007
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Kwiecień 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Marzec 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Sierpień 2010
Wrzesień 2010
Październik 2010
Listopad 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Marzec 2011
Kwiecień 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Zakładki:
Przenoszenie
Babeczkaa
Koszmary architektury
Niemojabrocha
Pierwszalepsza
Prywatnejestpolityczne
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Kategorie: Wszystkie | Wyrwy | czaro_marzenie | jak leci
RSS

jak leci

środa, 31 sierpnia 2011

To dla mnie proste nie jest. Przypomniał, że jest moim sąsiadem. ale też dał wyraz nieśpiesznego oczekiwania na dalszy ciąg, choćby i za lat dużo. Po prostu przyjął, że najlepiej będzie mu ze mną. Kim jest ten nieśpieszny człowiek? Mam wrażenie, że ruszyłam dość, żeby mnie pamiętał. A i we mnie zostanie to całe mnóstwo miłości (bez miłości), którymi mnie opatrywał. To było ważne. To było ważne bo dużo zaryzykowałam, żeby móc na chwilę wejść w to do końca.

01:10, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2011

boski relaks przy tricky a potem wynurzanie w pearl jam. Ach!! i dobrze!!

00:17, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 sierpnia 2011

Nie zapomniał jednak. I przyszedł czas w końcu na rozmowę pt. przepraszam, to nie tak miało się skończyć bez słowa. Nie czuję ulgi. Piotr jest dobrym człowiekiem. Którego przytulanie i całowanie nadal lubię niestety. Jednak w domu na mnie czekają. A on tymczasem planuje co zrobimy razem za kilka lat, albo jutro jeśli zechcę wpaść na herbatę.  Różnica jest taka, że nie czuję się pogubiona czy  przepełniona chęcią odwiedzania mojego nadal sąsiada. Miłe to było jednak spotkanie po miesiącach. Kiedy się kilka razy mijaliśmy wcześniej na mieście podobno się śmiałam „tak jak tylko ja się potrafię śmiać”.  Jego rodzina była zdziwiona, że nie z nim do Łodzi pojechałam. Że Sylwester był wspaniały, i jakby „co” to żebym znać dawała i w tym roku. Uwielbia ze mną rozmawiać. Ja z nim też. Pewnie już będzie normalnie między nami choć i do tej pory źle nie było. Myślę, że moglibyśmy być dobrymi kolegami. Możemy.

09:40, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 sierpnia 2011

potrafię tęsknić poprawnie. przeżyłam przygodę udowadniając sobie, że jest to możliwe. zdarza się też mi. A jednak. Jednocześnie odeszłam nie oczekując powrotów i ponadczasowych uczuć. dostałam ogrom. Wielkie serce. To przede wszystkim. On miał i miałam ja. Ale pozostałam wierna swoim niepewnościom. W pełni szczęścia ubierałam kamizelkę przeciwgromową- dawałam sobie znać, że to nie to.

21:39, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 sierpnia 2011

Któreś kłamie albo jest dokładnie po środku, a któreś mówi prawdę lub jest dokładnie w środku. Środku dochodzenia do porozumienia pomiędzy prawdą a kłamstwem.  więc postanawiam poddać się żeńskiej manipulacji. Jednak mam jakąś cnotę. Upadli też się zakrywają.

00:30, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lipca 2011

To kompletna głupotta. dwa ptaki w jednej klatce. w dodatku obce sobie. jakby kruk i papuga. albo skowronek i wróbel. nie znam go. to złuda była. on nie cierpi mnie. a z taką łatwością przychodziło mu oszukiwanie. chyba to się pociągnie. dopóki córeczka nie zacznie olewać sytuacji. brak w tym sensu. 

01:08, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 lipca 2011

Nijak wszedł i rozsiadł się na dobre. I w tych jego wizytach gubię sięja. Zanika przekonanie co do następstwa dnia następnego. O znaczeniu owegoż faktu już nie wspomnę - nima. W takich znikach- jednocześnie wydłużam paznokcie i skracam włosy, co ze zdrowszeniem psychicznym się nie wiąże -bo wręcz odwrotnie. Potem przychodzi seria myśli, że ona z nim tamtym bardziej niż nawet jeślibym chciała jak nie chcę - to ma... A tamten... i tamta... mają bardziej poprostowane i nawet siadać obok niegodnam. Przytulam córeczkę. Biedna... odziedziczy te geny pojebane? Zdezelowane? może nie...

00:53, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 czerwca 2011

Już mięknę, dość mam swoich wyborów i decyzji. Nie doprowadziłam sprawy do końca i teraz łapią mnie tego wszelkie możliwe komplikacje. Pewnie potrafię się cieszyć, bawić.. na dnie ale jest.. dusi mnie kontroling.nie daję się pułapce obwiniania, ale mogłabym. póki co wszystko wraca - zresztą bez czarów, zgodnie z oczekiwaniami, do normy.

01:01, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 czerwca 2011

W czym tkwi ten diabeł, który pozwala mi dobrze się czuć tylko w niedalekiej obecności znajomych mych najmłodszych stażem i wiekim . Chodzi rzecz jasna o kwestie znajomych wybranych, nie zawodowych czy - tym bardziej - starych lub nowszych przyjaciół. Nie było mi ostatnio do śmiechu, zwłaszcza na wspomnienie o Qubie, którego wprowadziłam  (siebie też...) w niezłe zakłopotanie podczas jednej z nocy "pod chmurką" gdzie alkohol lał się jak fontanna i nieco straciłam hm.. umiar w jęzorze mówiąc wprost. Bezwzględne zdjęcia kolegi Michała miały mi to wryć mi w pamięć doszczętnie ale nie byłam w stanie tego obejrzeć... wstyd po prostu. Alkohol dość wymazał większość przebiegów z wydarzeń i tego się trzymałam.  Jakichkolwiek spotkań, spojrzeń - tym bardziej unikałam. Jednak ostatnio zostałam postawiona przed obecnością z Qubą przy stoliki jednym. Buraka walnęłam wzorcowego. Szczęście, młodzian Quba z ochotą przystał na mą obecność krzes ło w krzesło. Mało tego - nasza rozmowa potoczyła się płynnym nurtem czyli jak zawsze. Bo trzeba powiedzieć, że uwielbiam z nim gadać. Bo nawet kiedy byłam jeszcze w bliższej relacji z Piotrem to właśnie z Qubą najczęściej robiliśmy symboliczny okop w kuchniach, przedsionkach tudzież podblokach (z fajek, kalendarzy, kielichów) i zwyczajnie konwersowaliśmy.... Bez szczególnych poszukiwań obecności a jednak w pełnym porozumieniu. No może z pewnym marginesem błędu, ale tak właśnie to odczuwałam. Hm...Piotr... "o matko" - takie stwierdzenie najczęściej mnie napada, kiedy przychodzi nam teraz obok poprzebywać. PIJE w dramatycznych ilościach. I mówię to ja, która raczej przywykła jest do spożywających. I pozwala przyklejać się do siebie przedziwnym stworom płci żeńskiej. Oczywiście biorę poprawkę na to, że mogę być zazdrosna i dlatego oceniać w taki sposób. Ale siostra Piotra - z którą alleluja kontakt obecnie mam nadal dobry jeśli nie lepszy - dyszy i sapie kiedy zderza się z poniektórymi z owych stworów. Ostatnio przysiadłam nawet w mieszkaniu Piotra. Nie klei nam się rozmowa. Ale też nie warczymy na siebie - też nie ma o czym...

01:01, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 maja 2011

Nie śpię. Zżera mnie osąd. Sadzę siebie a ponieważ zagłuszam myśli pracą w dzień - dziś już trzecią noc siedziałam przed "oceniającymi" mnie i moje zachowania, decyzje itp. Dziś na wokandzie była sprawa mojego wyjścia z domu. Obudziłam się zmęczona. Była trzecia w nocy i nie mogłam już zasnąć. Myśli mnie otłukują i oklejają. Boli. I dalej tak nie wyrobię. Czuję się przegrana, fałszywa ale przede wszystkim zbyt opina mnie myśl, że wszystkie dziewczyny wokół potrafią trzymać klasę a ja jej nie mam. Ten język między moimi zębami nagły i niespodziewany, a potem te moje chore "wyznania" do Kuby... Matko, ale mu farmazoliłam. Blleeee!! Ten Kuba właśnie tak mnie męczy. Może kiedyś uda mi się go zrzucić z pamięci. Szlak.

20:26, wrednabotu , jak leci
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog