o Botu. Takiej.
Blog > Komentarze do wpisu

Oczywiście zastanawiam się nad sobą - jak to jest, co jest? taka ze mnie potwora, że nie mam kogoś kogo uznałabym na złączonego ze mną uczuciami? (dodam - dobrymi..). uciekam, jestem wredna, nie mam czasu, nie wchodzę w kompromisy, mam wymagania, ale czy inni nie? nie wiem gdzie bardziej potrzebowałam poczuć -  w głowie czy w sercu, że jestem sama. ale już to wiem. dużo zawdzięczam Em. on dał mi czas, w jego obecności mogłam pooddalać się bezpiecznie od nie takiej znów jeszcze wtedy przeszłej przeszłości. na nic nie byłam gotowa, ale za czymś tęsknię. za nieznanym - mówiąc najogólniej. wymyśliłam sobie terapię. będę robić coś uwielbiałam, a na co ostatnimi czasy nie miałam kompletnie ochoty (i czasu - spotykałam się z Em). zaczynam znowu czytać. ale nie łowić, ubijać i niedojedzone odstawiać na później czyli nigdy. od a do końca. dziś skończyłam pierwszą książkę w tym roku. nie cierpię okrucieństwa, książki o holokauście odstawiłam jeszcze w okolicach ubiegłego stulecia - zadręczały mnie. ale mam coś takiego, że książki wytwarzają sobie do mnie więź, nie okładka, nie autor, nie czcionka, nic - tylko energia. i taką właśnie książką był do dziś

"Urodzony w obozie 14" Blaine Haiden. Lubię reportaże, a nie cierpię (choć pewnie by wciągnęła, ale mówię o założeniowej wzgardzie) ckliwych opowieści zrobionych komercyjnie. Tu bohaterem jest jedyny jak do tej pory człowiek urodzony w obozie pracy w Korei Północnej, któremu udało się stamtąd uciec. Znane nam obozy koncentracyjne działały 6 lat. Obozy w Korei Północnej działają prężnie i nadal już około 60 lat. Rodzą się w nich dzieci, których rodzice zostają sobie przydzieleni przez strażników po czymś co jest tam nazywane ślubem. Rodzice Shina, który jest głównym bohaterem tej strasznej opowieści o północnej Korei, praktycznie się nie znali (oboje byli więźniami politycznymi, choć sami dokładnie nie wiedzieli dlaczego trafili do tego piekła - tam odpowiada się za przewinienia do trzeciego pokolenia włącznie, także rodziny bardzo dalekiej. Takim przewinieniem jest np ucieczka do Korei Południowej w celu choćby najedzenia się - w Korei Północnej większość obywateli jest niedożywionych, a dzieci z tego powodu nie rozwijają się prawidłowo, również umysłowo). Nie będę nawet próbowała opisać co przeżywa bohater jako dziecko - więzień, nastolatek - więzień czy dorosły - więzień. Jest sam. Nie zna miłości, wstydu, zasady moralne są odwrócone o 180 stopni w porównaniu z tymi, które (póki co) obowiązują u nas. Jestem wielką szczęściarą mając przy sobie rodzinę, rozumiejąc znaczenie słowa "kocham", mogąc się najeść, nie czując bólu (zadawanego przez kogoś, kto traktowałby mnie jak robaka). Przy okazji wiem więcej o kraju, który dotąd w ogóle dla mnie nie istniał. Czytałam ją bez wysiłku, bez trudu znajdowałam na nią czas w wannie, przy stole w kuchni w czasie kawy, a nawet pozwalałam sobie na leżakowanie z nią w dłoni w czasie dnia (a to się mi nie zdarzało od bardzo dawna). Poprowadzona świetnie. Dla poszukujących, oprócz historii człowieka, wiedzy historycznej, geograficznej czy społecznej. 


czwartek, 06 kwietnia 2017, wrednabotu

Polecane wpisy